Nie sama kolej jest piękna, lecz to co ją otacza...
| < Listopad 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
RSS
niedziela, 13 lipca 2008
Jedna z wielu... TM 87542 / TE5224
Hej! Jak zwykle nic nie pisałem przez dluugi czas, i jak wiecie spowodowane bylo to oczywiście brakiem czasu, i checi. Wczoraj, a wlascwie dzis, zrobiłem kurs, który własnie zaraz tu opisze w fotorelacji. Nie był on w zasadzie jakis specialny, poprostu zwykła sluźba, na poc. towarowym. hehe.
-------------------------------

18:00
Piła Gł.


Byczek 22-020 Juz na torze oczekujac na skład, w tym dniu 27 wagonów "DEC'a" + 2"eaosy"
----------------------

18:30
W loku. :)


Przysłowiowy "burdel" hehe, jak to bywa na towarach, czyli wszytsko w zasięgu ręki :)


Rozkład i karta pracy...
-------------------------

19:40
Na Szlaku... Widok na skałd


I Ciągniemy sobie 60-tką skład, kilka km od Piły... W Kaczorach na boczny tor, czekamy na rozkaz pisemny"N" i lecimy po niewłaściwym do Białośliwa (3km przed Miasteczkiem Kr. po torze właściwym B od Kaczor do Bygd. jest uszkodzenie nasypu, zakaz jazdu poc. towarowymi)
-------------------------

21:10
Widok na kabine. :)


Cały czas 60-tka, wszytskie wagony chyba nadal za mna, za moment Nakło i krótki postoj.
-------------------------------------

21:55
Nastawnia w Pawłówku.


Ograniczenie do 30km/h bo zwrotka uszkodzona...
-----------------------------

23:15
Chwilowy luz. :)


Siedzimy na bocznym w Bygdoszczy, i czekamy na skład powrotny, było to 26 wag.
"rlmp" z podkładamii. Skład szedł dosc lekko, 70-tką.

------------------------

I jeszce krótki filmik z jazdy powrotniej :)


-----------------------

Do Piły dojechalismy 10 minut przed 2. Zmaina maszynisty, i skład po 2-giej polecial do Kolobrzegu.

http://img523.imageshack.us/img523/9721/1213170822020rz0.jpg
Taśma z jazdy...

Moi drodzy, i tak wyglada u mnie normlana sluźba, oczywscie w tle Radio Eska lub RMF-Fm. Mam jednak nadzieje ze kiedys bede mial okaze odbyć taka slużbę w realu :) hehe

Pozdrawiam.

16:25, nfx_424
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 grudnia 2007
Pożegnanie z "P 82100/1"
(…)Długo nic nie pisałem, a było to spowodowane "brakiem weny twórczej". Dzis postanowiłem wkoncu napisac coś, a w sumie opisać w kilku fotkach(skrenach ;] ) kurs który dzis obdbyłem.

Była to wyjątkowy slużba, ze skałdem "Chełmianina". Piszę "wyjątkowa" dlatego iż był to moj ostatni kurs z tym składem, gdyż od niedzieli znika on z rozkładu. Trasa owego pociagu to: "Kostrzyn - Piła - Bydgoszcz - Toruń - Warszwa Centr. - Lublin - Chełmn". Pogrubione nazwy miejscowosci to odcinek, na którym było dane mi prowadzić owy skałd.

Tak to wszytsko wygladało:

11:00 / 22-012 na dzisiejszej sluzbie z wyjątkoywm skaldem. Godzina do odjazdu...
_________________________


11:30 / Herbatka i oczekiwanie na skałd :)

_______________________________________


12:02 /Podczepiamy sie do "chełmianina"

__________________________________


12:35 /Za Miasteczkiem Kr. 80km/h i 10 pudełek na haku ;]

________________________________


13:25 / Stoimy pod semaforem wyjazdowym w Pawłówku, który sie na nas obraził i nie chcial zmienic sygnału, lecz po 6 minutach nagle zaskoczył ;-)

___________________________________________

6
13:55/ Solec Kujawski - Taki szybki widok na skałd (dzięki Kier.poc)

_____________________________________________


14:20 / Za łukiem Cierpice i juz prawie koniec...

_________________________________________


14:30 / Toruń - Zakonczenie mojego kursu, Pamiątkowe foto (skrenxD) z kierpoc, Tomkiem :) hehe
____________________________________________

"Chełmianin" został w pamieci...

Moje małe statyski:
Łacznie: wykonanych 17 kursów ze skałdem chełmianina (8xEU/P07, 9xET22), przejechane tym skałdem 2941km, słuzby przebiagały bez awaryjnie oraz bez jakichkolwiek niespodzianek.


21:13, nfx_424
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2007
Moja osoba jest zawsze tam gdzie... Nastawnik ;)

(…) Zapaliłem papierosa, i spojrzałem na jednostkę EN57, oddaloną ode mnie o kilka peronów… Godzina dwunasta pięćdziesiąt pięć, usłyszałem nagle z megafonu dworcowego:
-„BZZZSZ… pociąg osobowy z Bydgoszczy do Piły wjedzie na tor pierwszy, przy peronie pierwszym… BZZZSZ”
Zgasiłem papierosa, i skierowałem się na peron, aby przyjrzeć się z bliska jednostce, która za chwilę maiła się tu pojawić… Po niespełna minucie ujrzałem w oddali sylwetkę pociągu, który wpadł w peron z ogromnym hałasem, i piskiem hamulców, EN57-1374* - piękny kibelek, po modernizacji, stał już przy peronie. Otworzyły się drzwi kibelka, peron dotąd siejący pustką, i ciszą wypełnił się nagle wielkim tłumem ludzi. Bardziej byłem zainteresowany jednostką, dlatego nawet nie zwróciłem uwagi kiedy peron pełen ludzi wysiadających z pociągu prawie całkowicie opustoszał… Do kabiny maszynisty wszedł rewident, pogadał chwile z mechanikiem, poczym opuścił jednostkę, która udała się na tor obok, aby przygotować się do jazdy powrotnej…
Skierowałem się również na peron obok, powiedziałem sobie: „dziś na pewno zaliczę kabinę”… Po krótkim marszu doszedłem do ów pociągu, który stał już na początku drugiego peronu. Zauważyłem iż nie ma maszynisty w kabinie, wiec było mi dane chwile poczekać… W końcu się pojawił, wiec „ni stąd i zowąd” podszedłem i zapukałem w szybę, pojawił się w niej mechanik, wiec rzekłem:
-Dzień dobry panu, jestem miłośnikiem kolei, czy można wejść na kabinę?
Nic nie odpowiedział tylko skierował się do drzwi, aby mi je otworzyć. Udało się! Już byłem w kabinie. Mój wzrok chłonął wszystko dookoła, przełączniki, manometry, dosłownie wszystko! Wymieniłem kilka zdań z maszynistą na tematy ogólno kolejowe, powiedział mi również kilka słów o sobie, byłem przekonany iż mogę zadać mu jedno zasadnicze pytanie:
-Czy można się z panem, zabrać w trasę w kabinie? Ja i tak jadę tym pociągiem do Kaczor…- Napięcie wzrosło, gdyż chwilę czekałem na odpowiedz, która w końcu padła:
-Jasne, nie widzę problemu. – Odpowiedział. No to się z nim pożegnałem, gdyż były jeszcze dwie godziny do odjazdu, mówiąc ze przyjdę jak podjedzie koło peronu.

Godzina piętnasta, byłem już na peronie drugim. Tradycyjnie zapaliłem papierosa i jakoś po dziesięciu minutach usłyszałem rp1, jednostka podjeżdżała na peron. Zatrzymała się kawałek ode mnie i po dłuższej chwili maszynista pojawił się w drzwiach, i zaprosił do środka, poczym skierowaliśmy się do kabiny. Mechanik zapytał mi się:
- Czy widziałeś szafke NN**
Odpowiedziałem że nie, poczym ten, bez słowa skierował się do wagonu S, dając mi znak abym szedł za nim. Zatrzymał się przed drzwiami owego pomieszczenia i otworzył je, nawet pozwolił tam wejść. Było tam pełno różnych przełączników, lampek, i kabli, pobieżnie mi wytłumaczył co do czego służy, a ja te informacje starałem się zapamiętać. Po chwili znów byliśmy w kabinie, przyszedł kierownik pociągu, przywitał się z maszynistą i ze mną, rozłożył się ze swoimi papierami, i cos tam zaczął wypisywać. Bałem się że kierownik może nie być zadowolony z mojej obecności w kabinę, ale nie, mój strach okazał się niepotrzebny Obserwowałem mechanika, jak wypisywał kartę pracy, w miedzy czasie zagotował sobie wodę na kawę. Po niedługim czasie wstał i rzekł do mnie:
- Dobra siadaj, zapoznaj się z pulpitem, co i jak...
Wiec posłusznie usiadłem i ten zaczął mi objaśniać co gdzie się znajduje, co ja i tak wiedziałem… Było jeszcze dziesięć minut do odjazdu, kierownik zaczął rozmowę na temat „polityki PKP”, jak to nazwałem w myślach., w co nie chciałem się wtrąć, lecz i tak czasami wyraziłem swoje zdanie w danej kwestii…
Cały czas siedziałem za nastawnikiem, i odruchowo spojrzałem na zegarek, był już godzina odjazdu, mechanik spojrzał także na zegarek, i rzekł do kierownika:
- Podawaj odjazd… Poczym rzekł do mnie: „ustaw kierunkowy”. Zrozumiałem ze będę prowadził. Na mych ustach pojawił się głupawy uśmieszek, gdyż nie mogłem opanować radości! Wtem usłyszałem:
- Osiem dwa pięć cztery siedem odjazd!
Zamknąłem drzwi i nastawnik poszedł na pozycje S. Ruszyliśmy! „Prowadzę kibla” po prostu nie mogłem się opanować. Mechanik powiedział do mnie, w jaki sposób mam hamować, oraz udzielał mi wskazówki, co i jak robić. Słuchałem go, ponieważ nie chciałem popełnić żadnego błędu. Czas było zejść nastawnikiem do zera, i wykonać hamowanie kontrolne. Oczywiście za mocno dałem kran hamulca, lecz szybciutko zacząłem luzować… Przede mną wolna droga, semafor wskazuje S2 wiec nastawnik na pozycje B1, i do stu kilometrów na godzinę… Mechanik stojący koło mnie, powiedział abym dał drugi bocznik, trochę się zdziwiłem, lecz posłusznie wykonałem jego polecenie. Z przeciwnej strony minęła nas siódemka z pośpiechem, oczywiście razem z maszynistą podnieśliśmy rękę w geście pozdrowienia, co i mechanik z lokomotywy również uczynił.
Znam tą drogę bardzo dobrze, lecz przez szybę jednostki wydaje się zupełnie nowa, taka tajemnicza, Patrzyłem na znikające podkłady na ziemi, słuchałem dźwięku stukotu kół o szynę, wszystko było takie piękne i wspaniałe, i to bujanie na boki… Rozsiadłem się na dobre w fotelu i mój wzrok pilnował aby nie przekroczyć maksymalnej prędkości, oraz aby zbić lampkę czuwaka, gdy ta zacznie migać.
- Panie Mechaniku, tu zaraz jest ograniczenie prędkości do siedemdziesiątki, czy już hamować?
-Spokojnie, jeszcze kawałek, ale już możesz zejść do zera.
Wiec nastawnik na zero, i mając dziewięćdziesiątkę na haslerze powoli wchodzę w łuk. Mechanik dał znak, aby rozpocząć hamowanie, i tu wykonałem to bezbłędnie, już po wyluzowaniu strzałka prędkościomierza zatrzymała się równiutko na cyfrze siedemdziesiąt. Z daleka ujrzeliśmy semafory SHP, oczywiście jak to w Kaczorach, nieczynne. Mechanik rzekł, pytająco:
- A te semafory to u was nie działają?
- Działają, ale tylko wjazdowe i wyjazdowe, te od blokady samoczynnej czasami siadają, - Odparłem. Chciałem dodać coś jeszcze, lecz w radiu usłyszałem znajomy głos pani z nastawni:
- Osiem dwa pięć cztery siedem, wjazd podany.
Już z daleka widzę na semaforze sygnał s5, pozostało jeszcze pół kilometra do stacji, dałem ostatnie rp1, i już kran w pozycje hamowania, i powoli stajemy, jeszcze chwila… Zatrzymałem pociąg, otworzyłem drzwi, wstałem z fotela powiedziawszy do mechanika:
- Bardzo panu dziękuję, miłej jazdy i s2…
On również mnie pożegnał, wyszedłem z jednostki pożegnałem jeszcze kierownika pociągu, który stał w drzwiach i obserwował skład, uśmiechnął się do mnie, bo zdawał sobie sprawę z tego co właśnie przeżyłem. Udałem się szybko przed czoło jednostki, aby zrobić zdjęcie. Usłyszałem odjazd, mechanik zamknął drzwi, i ruszył, podniósł rękę na pożegnanie, ja uczyniłem to samo. Pojechał… Stałem tak jeszcze przez chwile na peronie, i pomyślałem sobie jak było, już nic mi dziś humoru nie popsuje!. Nic teraz nie było ważne… No może nie takie nic…


* - Numer jednostki celowo został zmieniony.
** - Pomieszczenie w jednostkach typu EN57, znajdujące się w wagonie środkowym ( s ), często mylonym przez pasażerów z zamkniętą toaletą. W pomieszczeniu znajduje się wszystkie urządzenia niskiego napięcia.

22:45, nfx_424
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 sierpnia 2007
Moja osoba jest zawsze tam, gdzie... opuszczony szlaban.
Godzina dwudziesta piętnaście, wszedłem z domu, siadłem na rower i pojechałem. Tym razem skierowałem się na rzadko używaną bocznicę w mojej wiosce, usytuowanej nieopodal dworca PKP. Nie odbyło się oczywiście bez przykrych niespodzianek, gdyż w drodze na owe miejsce, przejeżdżałem koło pewnego osiedla i w pewnym momencie wpadła mi do oka jakaś muszka, przy czym prawie się nie wywróciłem... Lecz, po niespełna dziesięciu minutach, byłem już na miejscu i uświadomiłem sobie ze przybyłem za wcześnie, dziś sobota, wiec kibelek nie jedzie, a do pośpiecha, pozostało jeszcze trzydzieści minut. No wiec, co miałem robić, zapaliłem papierosa, pokręciłem się po placu, obok torów, i zagłębiłem się w nieistotnych myślach... Miejsce to, za dnia nie jest moim ulubionym, gdyż panuje tu hałas "aglomeracji" mojej wioski, lecz wieczorem nabiera pewnego klimatu. Wszystko, dookoła się wycisza, w oddali widać chowającą się linie szlaku kolejowego na tle lasu, w blasku zachodzącego słońca...
Czas mijał powoli, jak siódemka z pięćdziesięcioma pełnymi eaosami... Kolejny papieros, kolejny komar zabity na mej ręce. Wyznam, ze miałem już dość czekania, prawie dwudziesta pierwsza, a tu ani widu, ani słychu pociągu. Przyszła mi do głowy myśl, ze owy pociąg już nie kursuje, gdyż to sezonowiec, ale nie... myliłem się! Godzina dwudziesta pierwsza zero trzy, szlabany się opuszczają. Po kilku sekundach, słyszę narastający szum... Ale... Z przeciwnej strony! Słyszę juz wyraznie charakterystyczny dźwięk, silnika lokomotywy, i wiem ze jest to et40 ze składem towarowym. Wypatruje z napięciem, oczekując ujrzeć sylwetkę lokomotywy, lecz nagle mój wzrok poleciał w przeciwna stronę, wraz z usłyszeniem dźwięku syreny innego pociągu, którego oczekiwałem, przyjeżdżając tu. Dwa składy pojawiły się prawie równocześnie, w zasięgu mojego horyzontu, pośpieszny z lewej, towarowy z prawej. Zbliżały się nieustannie, powodując hałas stukotu kół o szynę, pędu powietrza... Pierwszy pojawił się koło mnie towarowy, minął mnie z prędkością trzydziestu kilometrów na godzinę, z wielkim rykiem silników lokomotywy, ciągnąc za sobą wagony Eaos'y. Zdążyłem naliczyć trzy wagony, poczym pojawił się koło mnie pośpieszny, zasłaniając mi widok towarowego, jadącego na torze obok. Wielka lokomotywa et22, jadąc na oko, pięćdziesiąt kilometrów na godzinę, pojawiła się, naprzeciw mnie po to aby za chwilę się oddalić; była jakaś taka zimna, obojętna... Chyba mnie nie polubiła. Posmutniałem, ale na chwile. Pojawił się pierwszy wagon, pełno ludzi w oknach, oczywiście znudzonych, wpatrzonych w swoje telefony komórkowe... Był chyba czwarty wagon, gdy uwagę moją zwróciła pewna osoba, stojąca w oknie, nie wiem dlaczego zwróciłem na nią uwagę. Spostrzegłem ze jest to dziewczyna, ładna, nawet bardzo! Zauważyła mnie również, uśmiechnęłam się do niej, ona odwdzięczyła się tym samym, odprowadziłem ją spojrzeniem, aż znikła mi z widoku. Pomyślałem sobie, "piękna, nieznajoma, dokąd zmierzasz?" Odpowiedzi nie otrzymałem... Ocknąłem się z myśli o owej nieznajomej, gdyż pojawiły się już ostanie wagony, akurat w tym składzie, sypialne. Gdy minął mnie ostatni wagon, spostrzegłem że z tyłu, przy drzwiach stał jakiś starszy pan, i coś tam tłumaczył dziecku... Przypomniałem sobie teraz o towarowym, gdyż ten wciąż jechał po torze obok. Skład tego pociągu był taki martwy; sprawiał wrażenie marnej nicości, zawartej w szarej i ponurej rzeczywistości... Pojechał. Zacząłem się rozglądać . Teraz po prawej był pospieszny. Był... Jeszcze przez chwilę widziałem światła końca pociągu, która rozpływały się w mroku, zostawiając jeszcze czerwoną poświatę na szynach... Usłyszałem w oddali syrenę, i po tym ucichł, jak by go w ogóle nie było! Spojrzałem w lewo, ciemny, srogi, intrygujący skład towarowy, znikał powoli w ponurym lesie... Już go nie widziałem, lecz jeszcze przez chwilę było go słychać... I nastała cisza. Błoga cisza. Spojrzałem w górę, w niebo, w zachmurzone niebo.





Podróż marzeń...
23:25, nfx_424
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lipca 2007
Moja osoba jest zawsze tam, gdzie.. s2…
Godzina dziewiętnasta trzydzieści, siadam na rower i jadę na moje „magiczne” miejsce. Tam mogę spokojnie pomyśleć i zatrzymać się na chwile od codziennych spraw. Szyny, trakcja, słupy, pola, lasy, bezdroża – taki mam widok dookoła siebie. Patrzę na semafor oddalony ode mnie jakieś kilkanaście metrów, jest taki mroczny zimny, ze srogim czerwonym sygnałem, zdaje się oznajmiać „Żaden pociąg tu nie zawita, póki ja jestem!”... Obserwuje chmury, mkną po niebie, przyjmując to coraz dziwniejsze kształty. Myślę sobie, o tym, co mnie dziś spotkało, czego nie zrobiłem; układam sobie plan na następny dzień.
Godzina dziewiętnasta pięćdziesiąt siedem, czerwony sygnał na semaforze znika! Pojawia się nagle „zielony”, sygnał s2, teraz semafor stał się taki, przyjazny, wesoły! Powoli dociera do mych uszu pewien wyczekiwany dźwięk, coraz wyraźniej go słyszę… Widzę już z daleka trzy światełka jak nieuchronnie się do mnie zbliżają. Słyszę już charakterystyczny trzask szyn, podnoszę rękę… Nagle, wielki, donośny hałas, pojawia się wraz z wielką bryłą, Lokomotywy ET22, maszynista podnosi rękę w geście pozdrowienia, widząc mnie siedzącego na skarpie, pięć metrów od toru, przy czym mija mnie z głośnym rykiem dźwięcznej syreny… Za nim pojawia się pierwszy wagon, mija mnie z równie głośnym stukotem kół, później następny … Widzę ludzi w oknach palących papierosy, pogrążonych w myślach, prawie ze nieobecnych w tym pociągu, jakaś dziewczyna mi kiwa, co i ja czynię, niektórzy znużeni wielogodzinną podróżą przysypiają, inni zaś, są pogrążeni w konwersacji, żwawo przy tym gestykulując rękami… Już ostatnie wagony świecą pustką, zdają się być takie smutne… Pojechał. Minął mnie zostawiając mi widok oddalających się, czerwonych sygnałów końca pociągu, zapalonych na ostatnim wagonie… Jeszcze czuję silniejszy podmuch wiatru. Pociąg znikł z pola widzenia. Coraz to słabiej słyszę stukot kół o szynę… Semafor znów stał się zimny, sygnał przybrał barwę czerwonego koloru. I już koniec… Cisza, wiatr ustał, wszystko jakby było snem.



Michał
nFx / MKaczy / Mucha
Zycie, koleje, muzyka, ksiazki, itp...
21 lat


Aby było wiadomo kto mowi :)

________________________

23:39, nfx_424
Link Dodaj komentarz »
O co chodzi?

Witam.

"Kolej to piekna rzecz..." - Usłyszalem kiedys od mojego znajomego MaSzynisty, całkowicie się z nim zgadzam. Jestem "Miłośnikiem Kolei", postanowiłem wiec, opisywać troszke innym sposobem sytuacje w których istotną rolę odgrywa kolej; czy to w życiu codziennym, czy w zatrzymanej chwili, zawartej na fotografii.  Może chociaż kilka osób, czytajacych owego bloga, przestanie patrzec na lokomotwy, jak na "blaszane pudła z prądem", i odkryje w nich coś urzekającego, zarazm intrygującego. . .


_______________________

18:16, nfx_424
Link Komentarze (2) »